14:41

Koło zatoczyło okrąg


Dla niewtajemniczonych – ten pozornie absurdalny tytuł pożyczyłam z serialu BrzydUla – produkcji, do której wracam tak często, jak często emituje ją stacja TVN 7. I chociaż wiem, że nie jest to nic wybitnego, pod wieloma względami się starzeje, a z każdym kolejnym obejrzeniem dostrzegam w niej coraz więcej błędów i absurdów, oglądanie wciąż sprawia mi taką samą przyjemność. Bez guilty, bo na ten termin nie ma miejsca w moim słowniku.





Mamy wrzesień*, a wrzesień jest dla mnie takim trochę drugim styczniem, z tą różnicą, że wrzesień zawsze bardzo lubiłam, styczeń, trochę mniej. I chociaż aktualny wrzesień nie zaczął się dla mnie dobrze, wiem, że w wielu przypadkach dobre momenty nie istnieją. Zawsze dzieje się coś

A tych cosiów pojawia się u mnie w ostatnich latach zdecydowanie zbyt wiele. Za każdym razem, kiedy czuję, że jest trochę lepiej, wszystko układa się pomyślniej, a ja wychodzę na prostą, zza rogu wyskakuje coś, co momentalnie burzy mi spokój, który i tak przychodzi mi z wielkim trudem. I chociaż coś przybiera różne formy, zawsze boli bardzo mocno.

Dlaczego tak się dzieje? Może po prostu, takie jest życie i tyle. Może lepiej nie doszukiwać się przyczyn, tylko nauczyć się mierzyć z przeciwnościami. Na pewno lepiej. Ja tego jeszcze nie potrafię i z wieloma rzeczami muszę się uczyć przechodzić do porządku dziennego.

Tymczasem natłok przysłowiowych cosiów wpłynął na wszystko – od relacji z bliskimi, przez niedokończone studia, do przestania publikowania na blogu, korzystania z facebooka, innych social mediów i… na mnóstwo, mnóstwo innych drobnych rzeczy.

Wiecie, który to tego typu wpis? Ja nie mam pojęcia, przestałam liczyć. Co jakiś czas siadam i tworze wpis o swoim wielkim powrocie do świata online. Ostatnim taki, w który naprawdę wierzyłam, że się ukaże, był ten tworzony na początku zeszłego roku.

Pisałam wtedy o tym, jak chciałam zniknąć, o tym, jak trudno było mi w ostatnich miesiącach. O tym, że teraz czuję, że będzie inaczej i dużo rzeczy zmieni się na lepsze. Nie przewidziałam, że owszem, zmieni się, ale z lepszym nie będzie to miało nic wspólnego, a moja rzeczywistość ze stanu kiepsko, ale stabilnie, przejdzie do statusu źle i jeszcze gorzej. Cóż. Życie potrafi zaskakiwać.

W ramach przygotowań do wielkiego powrotu blog zmienił trochę wygląd i kształt, pewne zmiany pewnie jeszcze nadejdą, bo wciąż szukam rzeczy i motywów, które będą jak najbardziej moje, ale też trochę bardziej profesjonalne.

Wiecie, co jest zabawne w tym wszystkim? Nigdy nie przestałam pisać. Przez ten rok powstało sporo tekstów pisanych z myślą o blogu, są podsumowania każdego miesiąca, relacje z koncertów, festiwali… Napisałam też trochę rzeczy światopoglądowych, konkretnie komentujących niektóre wydarzenia. I chociaż chciałabym w przyszłości publikować też takie teksty, to póki co, nie jestem  na to gotowa. Mimo tego, że zagląda tu tylko garstka osób.

2019 - ...?

W ramach wyjątku od niepublikowania umieściłam wpis w czasie akcji Share Week. Bardzo lubię tę inicjatywę, myślę, że wzajemne wspieranie się osób tworzących cokolwiek, jest mega ważne, dlatego przełamałam się, i coś tam jednak podczas tej przerwy pojawiło się na blogu.

Nie będę się tu deklarować, że teraz w końcu będzie inaczej, wszystko potoczy się zgodnie z moim planem i na moich zasadach. Będzie tyle, na ile życie pozwoli. Mam nadzieję, że pozwoli na dużo, ale wiem też, że jak szybko ta nadzieja się pojawia, tak szybko coś mi ją zabiera, więc… Niczego nikomu nie obiecuję.    

Wciąż kocham pisać, wciąż kocham przeżywać dobre rzeczy, więc istnieje szansa, że coś czasem będzie się tu pojawiać.

Wiem, że z marketingowego (tfu!) punktu widzenia, to co teraz robię, nie ma sensu, ale… bądźmy poważni. Moje działania nigdy nie były zbyt poprawne pod tym względem i szczerze mówiąc wali mnie to. Zostawiam Was z moimi podsumowaniami miesięcy, w których mnie nie było. Dzielę się tam przede wszystkim tymi dobrymi momentami i tym, co poruszyło mnie kulturalnie. Do tego dorzucam relacje z Open’era i Czad Festiwalu. Jest spore prawdopodobieństwo, że w najbliższych miesiącach będę umieszczać na blogu inne zaległe wpisy – przede wszystkim koncertowe. Nikt nie musi tego czytać, ale zwyczajnie, chcę się tymi wspomnieniami podzielić, bo, mimo wszystko, sporo pięknych rzeczy (przynajmniej w tej dziedzinie) się w moim życiu wydarzyło. 

Więc… Zostawiam Was z tym – czytajcie, jeśli macie taką ochotę.

Nie wiem, co będzie z facebookiem, myślę, że częściowo ważniejsze rzeczy będzie ogarniał mój Brat, który oficjalnie zostaje mianowanym moim Soszjal Nidja Menda. Czas na oklaski. Ja wciąż mam jakiś wstręt do tej platformy, może z czasem mi przejdzie.

Pracuję na paroma rzeczami, które chciałabym tutaj za jakiś czas pokazać, ale… wciąż. Będzie, co ma być. Jeśli się uda – powiem, jeśli nie – trudno, nie było tematu. 

Violetta (przez V i dwa t) Kubasińska powiedziała kiedyś, że Koło zatoczyło okrąg. Może to zdanie wydaje się bez sensu, może jest bez sensu, ale właśnie tak się teraz czuję. Ba! Czuję się tak, nie tylko teraz, czuję się tak bardzo często. Moje życie składa się z nieustannych powtórzeń (zupełnie jak Artura Rojka). Czasem to dobrze, czasem źle, bo chociaż cykliczność i rytuały są bardzo w porządku, to popełnianie tych samych błędów i uleganie podobnym lękom, już takie nie jest. Cóż… Jestem tylko człowiekiem, wszyscy jesteśmy tylko i aż ludźmi. A fakt ten daje nam cudowną szansę, żeby próbować naprawiać błędy i walczyć z lękami. Ja idę konfrontować się z własnymi, a Was zostawiam z moimi wspomnieniami ostatnich kilkunastu miesięcy. Bawcie się dobrze.  


*Tak, wiem, że wrzesień dawno się skończył. Aktualnie nie czuję żadnego nowego początku. Kupiłam za to nowe buty - w 2014 zaczynałam od zdjęcia butów, niech więc te również symbolizują coś nowego.



2018

LISTOPAD. – LISTOPAD'18 W PIGUŁCE #11

WYMARZONE TRAMPKI, GDYŃSKA PLAŻA, TARGI PRACY I NETFLIXOWE SZALEŃSTWO – KWIECIEŃ '18 W PIGUŁCE #4


MUZYCZNE OCZAROWANIA, FILMOWE WYŚCIGI, ŻYWY PREZENT I TARGI, KTÓRYCH NIE BYŁO – MARZEc’18 W PIGUŁCE #3

PIZZA WE WSZYSTKICH SMAKACH, KSZTAŁCENIE INTERNETOWE, NAKLEJAM, CO POPADNIE I NAJLEPSZY KONCERT W ROKU? – LUTY'18 W PIGUŁCE #2


2017

KULTURALNY 2017



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Skrzypek z poddasza , Blogger