01:28

POLSKIE PŁYTY, NA KTÓRYCH SŁYCHAĆ JESIEŃ


Bardzo bym chciała wierzyć w to, że jest inaczej, ale lato już dawno się skończyło. Zmieniła się pogoda i stojąc któregoś dnia na peronie, poczułam, że czas posłuchać czegoś, co kojarzy mi się z jesienną aurą. Dość szybko przyszło mi do głowy kilka albumów, które idealnie wpasowują się w tę porę roku i teraz podrzucam je Wam.







TRZY. ZERO
PATRICK THE PAN


Na początek mojego zestawienia trafia płyta, którą znam najkrócej. O zagłębieniu się w muzykę tego artysty myślałam bardzo długo, ale zawsze mi umykał. Całkiem niedawno Patrick the Pan niespodziewanie przyszedł mi do głowy i… nie może z niej wyjść. Jego twórczość jest mocno melancholijna i szczerze mówiąc, kiedy wpada w bardziej optymistyczne tony, brzmi to dla mnie trochę nienaturalnie. Tak naprawdę ten album trafia tu przede wszystkim ze względu na utwór S30E01, który idealnie wpasowuje się w moją wizję idealnej aury depresyjnej jesieni.


Jak wszyscy pragnę już lata, lecz gdy przyjdzie, to zapragnę jesieni
Z melancholią czuję syjamską więź, tego nie da się zmienić








LANDINOLA
PABLOPAVO I LUDZIKI


Długo zastanawiałam się, którą z płyt grupy Pablopavo i Ludziki wybrać. W moim odczuciu na każdym z ich albumów słychać jesień. Nie wiem, czy ze względu na wokal Pawła czy brzmienie zespołu, ale coś ewidentnie jest na rzeczy. Co prawda ta płyta jest o schyłku lata, ale… brzmi jak jesień, nic na to nie poradzę. A Ostatni Dzień Sierpnia nie tylko brzmi jak początek jesieni, ale nawet tak pachnie. W ogóle twórczość Pablopavo i Ludzików jest bardzo obrazowa i odwołuje się do wielu zmysłów. Synestetyczne przeżycie. Serio, sprawdźcie.


Idę przez osiedle jak przez tren
Ostatni Dzień Sierpnia roztapia się
W windzie pachnie mokrym psem
patrzę w lustro w którym nie odbijam się
jest mnie za mało na lustra







MARMUR
TACO HEMINGWAY


Najbardziej oczywisty z moich jesiennych wyborów – Marmur. Tak brzmi listopad, tak brzmi smutek, tak brzmi Taco w swoim najlepszym wydaniu i na płycie, na której (moim zdaniem) osiągnął szczyt swoich artystycznych możliwości. Dla mnie słuchanie tego albumu jest idealnym pretekstem do pogłębienia jesiennej chandry i ponurych rozważań, które idealnie pasują do długich, ciemnych wieczorów. Chociaż słuchałam tego albumu wiele razy, to wciąż odkrywam kolejne smaczki między wersami i za to uwielbiam go jeszcze bardziej. A o Taco pisałam kiedyś więcej tutaj.


Szykuje mi się krwawa jesień
- Przecież pan krwawi…
- Nie, nie. To są liście. Jesienne liście.
- Odprowadzę pana do pokoju.
- Piękna polska jesień. Pan wie, jak teraz musi być pięknie w Warszawie…










SENTIMENTS
JULIA MARCELL


Prawdopodobnie pamiętam o tym tylko ja, ale pierwszy tematyczny wpis, jaki pojawił się na tym blogu dotyczył płyty Sentiments. Był to dla mnie podwójnie wyjątkowe wydarzenie, bo Julia podziękowała mi za to, co wtedy napisałam. Tekst znajdziecie tutaj.

Chociaż od premiery płyty minęło już kilka lat, wciąż jest to dla mnie bardzo wyjątkowy album. Słuchałam go w przeróżnych okolicznościach, ale najbardziej przemawia do mnie, kiedy późno wracam do domu, na dworze jest coraz chłodniej, ulice są puste, a ja mogę odpłynąć w świat sentymentów razem z muzyką Julii.


Oh come on the night is young
We could be having so much fun
Let the neighbours hear us growl
"Major Tom to ground control"
And teach me how to live right now
I gotta make it work somehow
There's no one coming in to save my soul








LUCID MOMENTS
TUNE


Kolejna z bardzo moich płyt, kolejny z bardzo moich zespołów. Twórczość Tune jest emocjonalna i są to emocje raczej trudne. Tune to zespół, za który od wielu lat trzymam kciuki, bo uważam, że ich muzyka jest na tyle oryginalna i wartościowa, że zasługuje na docenienie przez szerszą publiczność. Chociaż ostatni album grupy okazał się tym najbardziej przystępnym, to właśnie debiutancka płyta kojarzy mi się z jesiennym zatraceniem się w emocjach.


Have you ever seen me in this place before?
I guess I lost myself, it's not an illusion
The more I get to know, the less I can control
Don't know which way to go, I'm so confused










KAYAH & BREGOVIĆ
KAYAH, GORAN BREGOVIĆ


Nie mogę uwierzyć, że ten album ma już 20 lat, a ja od tych 20 lat go znam. Ta płyta sprawdzała się świetnie, jako jedna z atrakcji muzycznych podczas moich 7 czy 8 urodzin (to były szalone imprezy!) i… sprawdza się wciąż. Teraz większe znaczenie dla mnie mają te smutniejsze utwory, które w dzieciństwie zawsze pomijałam. To jedna z takich płyt, która wciąż brzmi świeżo, mimo upływu czasu. Kayah & Bregović to dla mnie szaruga jesienna i mroźna, śnieżna część zimy. Chociaż do tego czasu mamy jeszcze chwilkę, to polecam płytę już teraz.


Śnieg zasypał dzisiaj wszystkie drogi
Niewinnością białym płaszczem
Twoich śladów nie wypatrzę
Nie mam cię na zawsze








CZTERY I PÓŁ
ŁONA I WEBBER


Mało brakowało, a nie wspomniałabym o najbardziej jesiennej z jesiennych płyt. Pewnego, pięknego jesiennego dnia spacerowałam po parku z albumem Cztery i pół na uszach, tekst, który właśnie czytacie, był już właściwie gotowy i… doznałam olśnienia. Cztery i pół jest rapem perfekcyjnie jesiennym, nie tylko ze względu na oczywisty Kaloryfer, ale też Nocny Ekspres, który za każdym razem porusza mnie tak samo mocno. Polecam Cztery i pół z całego serca – to w moim odczuciu najlepsza płyta Łony i Webbera i najlepsza płyta z kategorii rapu, jaką znam. Podrzucam fragment Kaloryfera, ale jeżeli mielibyście posłuchać tylko jednej piosenki z płyty, wybierzcie Nocny Ekspres.



Jak to jest, że nieoczekiwanie
Centrale ogrzewanie tak splata mi się z przemijaniem
Przekleństwa cedzę przez zęby, jest na co cedzić
Kiedy jesień mnie nachodzi bez zapowiedzi





Tak wygląda moje zestawienie jesiennych płyt. Podrzucajcie swoje propozycje, chętnie włączę nowe dźwięki do mojej muzycznej diety jesiennej.



Zostań ze mną na dłużej :)



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Skrzypek z poddasza , Blogger