21:59

Dlaczego wybory są ważne? Słowo na niedzielę


W niedzielę jest jeden z najważniejszych dni w roku. I wcale nie dlatego, że to dzień urodzin mojego Braciszka (chociaż oczywiście też), ale w niedzielę wybieramy. Wybieramy ludzi, którzy będą decydowali o naszych losach przez następne kilka lat.




Chociaż nigdy nie pałałam sympatią do polityki, głosowanie zawsze było dla mnie istotne. Może dlatego, że moi rodzice głosowali? Albo dlatego, że bardzo, ale tego bardzo nie lubię, kiedy ktoś mi mówi, jak mam żyć.

Tak się złożyło, że niedługo po moich 18 urodzinach wzięłam udział w moich pierwszych wyborach prezydenckich. Sytuacja o tyle wyjątkowa, że były to wybory w 2010, te nieplanowane, organizowane na szybko. Był to też dzień, kiedy szłam na Open’era i przeżyłam jeden z najlepszych dni festiwalowych w ogóle. Pamiętam, jak na wielkim telebimie w festiwalowym miasteczku wyświetlały się wstępne wyniki wyborów, a mój Tata stanął i zaczął klaskać. Po chwili przyłączyły się tez do niego inne osoby. Mój mały historyczny moment.

W ciągu tych 9 lat wyborów przeżyłam wiele i nigdy nie przeszło mi przez myśl, że nie pójdę, bo mi się nie chce, to nic nie znaczy czy mnie to nie dotyczy. Dwa razy nie brałam udziału w wyborach lokalnych przez wysoką gorączkę. Ale podejrzewam, że gdyby chodziło o ważniejsze głosowanie, jakoś wygrzebałabym się z łóżka.

Były momenty, kiedy zastanawiałam się, czy nie oddać pustego głosu. Ostatecznie jeszcze nigdy tego nie zrobiłam, bo myślę, że czasem lepiej stanąć za kimś, do kogo nie jest się w pełni przekonanym, niż nie wybierać wcale.

Bo wiecie…

Polityka zawsze będzie polityką. Nawet jeśli ktoś ma dobre intencje, może wyjść różnie. Wpływa na to taka liczba zmiennych, że doskonale to rozumiem. Poza tym to nigdy nie była i nie będzie czysta zabawa. Zawsze w grę wchodzą pieniądze, władza i własny dobrobyt. Biorę pod uwagę spory margines błędu, nawet wtedy, kiedy wydaje mi się, że dany polityk sprawia wrażenie na tyle rozsądnego, żeby mu zaufać.

Dlaczego więc warto zagłosować?

Bo wybory dotyczą nas wszystkich, nawet kiedy wydaje się nam, że jest inaczej.

Bo to jedna z niewielu okazji, kiedy możemy realnie wpłynąć na kształt swojego kraju.

Bo to niepowtarzalna okazja, żeby pokazać władzom, co myślą obywatele państwa.

Bo decyzje polityków mogą wpływać na każdą dziedzinę naszego życia. To chyba jasne, że lepiej wybrać kogoś ze światopoglądem podobnym do naszego?

Bo nie można później powiedzieć, że się nie próbowało. Daje to również możliwość narzekania z czystym sumieniem.

Bo, jeśli jesteś kobietą, możesz dzięki głosowaniu podziękować swoim przodkiniom, za możliwość głosowania i decydowania o sobie.

Bo dopóki mamy możliwość wyrażania swojego zdania, trzeba z niej korzystać. To wcale nie jest takie oczywiste.

Bo nieciekawie się dzieje w naszym pięknym kraju, a mogłoby się dziać o wiele lepiej. Ale żaby tak się stało, trzeba coś zrobić.

Bo nie ma prostszej formy wpływania na rzeczywistość niż głosowanie.

Bo głosując, dajemy przykład innym, że warto to robić.

Bo niepójście na wybory, nie sprawi, że skutki głosowania przestaną nas dotykać.

Bo pójście na wybory jest prostsze niż emigracja.

Bo wybory są jak wielka impreza dla wszystkich pełnoletnich Polaków. Impreza, o której będziemy rozmawiać kolejne kilka lat. Serio, chcecie to ominąć?

Bo to nic nie kosztuje. Kto nie lubi gratisów?

Bo jesienny, niedzielny spacer jeszcze nikomu nie zaszkodził.

Bo możemy.

Nie powiem Wam na kogo warto czy nie warto głosować. Nie potrafię przepowiadać przyszłości, nie wiem też, jakimi wartościami kierujecie się w życiu.

W moim domu głosy są podzielone, ale rozumiem motywację każdego i wiem, dlaczego będziemy głosować tak, jak będziemy. I to jest bardzo w porządku.

Jeśli chcecie głosować, ale nie wiecie na kogo, polecam dwa testy.

Po pierwsze Latarnik wyborczy, dzięki któremu dowiecie się, która partia jest Wam najbliższa światopoglądowo.

Po drugie Mam prawo wiedzieć, w którym dowiecie się, którzy kandydaci myślą podobnie do Was.

Dla mnie aktualnie szczególne ważne są kwestie ekologiczne, prawa mniejszości, prawa kobiet, możliwość swobodnego rozwoju i to, żeby państwo nie przeszkadzało mi żyć tak, jak będę chciała.

Rozwijając ostatni punkt. Najważniejsza jest dla mnie wolność. Nie tylko wolność słowa czy poglądów, ale przede wszystkim szansa na spokojne życie, którego nikt nie będzie starał się mi utrudnić.

W tym momencie jeszcze wolność mam, dlatego nie wyobrażam sobie nie skorzystać z jej przywilejów.

Dlatego w niedzielę 13 października idę na wybory. Mam nadzieję, że też to zrobicie.  

Zostań ze mną na dłużej :)



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Skrzypek z poddasza , Blogger