16:11

Powroty, strajki, niebezpieczne zwroty akcji i pasja do pieczenia – miesiąc w pigułce #4


Niby kwiecień plecień, ale tym razem było bardziej jesiennie niż letnio i bardziej ponuro niż radośnie.



Kwiecień rozpoczął się Protestem Nauczycieli. Napisałam na ten temat obszerny tekst, który znajdziecie tutaj. Nie jestem zadowolona z tego, jak się potoczyła ta sprawa, liczę na wrześniową reaktywację. Niestety, po raz kolejny moja wiara w ludzi została mocno nadszarpnięta. O ile rozumiem zestresowanych maturzystów i ogólne obiekcje, co do terminu strajku, to nie mogę zrozumieć tych, którzy są przeciwni, bo… nie mogę. Kiedy widzę młodych, wykształconych ludzi, będących rodzicami małych dzieci, totalnie nie pojmuję, że nie przyjmują do wiadomości, że sprawa nie dotyczy samej podwyżki, a dobrej przyszłość dla wszystkich, szczególnie dla ich małych dzieci. To sobie pomarudziłam.  

Mój szał pieczenia osiągnął stopień maksymalny. Tym razem upiekłam ciastka czekoladowe w dwóch wersjach, ciasto drożdżowe, chleb i bułki, a wszystko to… jednego dnia. Wpadłam w szał i zapomniałam, jak się nazywam.

Maratonik, tym razem w bardziej okrojonej formie powtórzyłam przed Wielkanocą. Największy komplement to usłyszeć od dziadka, że ciasto smakuje, jak w jego dzieciństwie. Czad.




Odczuwam silny syndrom wicia gniazda. Niestety nie mam gniazda, nie ma też na co dzień kogo karmić, bo Mama hamuje moje zapędy. Wiem, że koledzy mojego Brata są otwarci na moje eksperymenty kulinarne, ale zdecydowanie nie planuję podbijać ich żołądków i serc, więc… Na razie moja manufaktura zostaje zamknięta do odwołania.

W kwietniu zdarzyło się coś, o czym nie będę się rozpisywać, ale bardziej niż kiedykolwiek dotarło do mnie, jak łatwo może zawalić się cały świat. W ostatnich latach cały czas czuję, jak kruche jest życie i jak szybko może się wszystko skończyć, ale tym razem dotarło to do mnie z 10 razy większą siłą. Nie polecam, bo są to chwile, w których naprawdę nic nie da się zrobić.

Na Netflixie pojawił się nowy sezon serialu Santa Clarita Diet. Lubię ten humor, lubię ten absurd, nowe odcinki obejrzałam praktycznie na raz. Jeśli ciekawi Was, jak być ludzkim zombie i prowadzić normalne życie rodzinne, zachęcam bardzo do obejrzenia.





Obejrzałam też miniserial dokumentalny Trzy żony,jeden mąż, czyli fragment z życia rodzin poligamicznych. Temat mnie fascynuje, bo nie wyobrażam sobie być w relacji romantycznej, która składałaby się z więcej niż dwóch osób. Parę lat temu oglądałam inny tego typu program, w którym życie rodzinne było przedstawione, jak coś cudownego. Tutaj możemy zobaczyć różne momenty, tych trudnych jest nawet więcej, niż tych idealnych. Bardzo podoba mi się to, że poligamia nie jest idealizowana, a bohaterowie przedstawieni są tak, że można zrozumieć ich wybory. O sile tradycji, rodziny i własnych przekonań. Bardzo interesujące.




Skończyłam grę Beyond Two Souls. Pozycja ma już kilka lat, ale zastanawiam się, czy nie napisać o niej trochę więcej. Nasłuchałam się o tym, że Heavy Rain najlepsze, że nie warto, więc oczekiwania miałam bardzo niskie. Tym bardziej przeżyłam bardzo pozytywne zaskoczenie, bo gra totalnie mnie zachwyciła. 




Tymczasem na moim YouTubie…

Podsumowanie Gdańskich Targów Książki.


Trochę o książkach, które ostatnio przeczytałam.



Konfrontacja filmu z książką - 'Nasze dusze nocą'.



Kwiecień 2019 przeszedł do historii, a za chwilę rozpocznie się najlepsza część roku. Czekacie?


Zostań ze mną na dłużej :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Skrzypek z poddasza , Blogger