16:28

Całkiem zwyczajny maj – miesiąc w pigułce #5


Może wcale nie taki zwyczajny, bo zimny, deszczowy i mało majowy. A zaczął się dla mnie tak spektakularnie…




… śmieję się, ale pierwsze dni maja spędziłam z moją Mamą w Krakowie. Jeśli mnie trochę czytacie, na pewno wiecie, że jest to jedno z moich najulubieńszych miejsc na świecie. Była to także moja pierwsza wyjazdowa majówka, więc bardzo się cieszę, że doszła do skutku. To miła odmiana, bo w czasach szkolnych majówkę utożsamiałam z rozwiązywaniem zadań z matmy, na studiach za to, zawsze ogarniałam prace semestralne albo się uczyłam. Więc oficjalnie – wiem już, co to prawdziwa majówka, okej?


Typowa blogerka ukrywająca się przed (nieisniejącymi) czytelnikami

Dlaczego znowu Kraków? Ano dlatego, że trwa właśnie pożegnalna trasa koncertowa Eltona Johna. Od paru lat myślałam o tym, że chciałabym go zobaczyć i… w ostatniej chwili się udało. Co tu dużo pisać – pięknie było. Ale o tym więcej w oddzielnym wpisie.

W maju swoją premierę miał film Tylko nie mów nikomu. Niby niczego nowego nie powiedział, a i tak wstrząsnął mną bardzo. Nie rozumiem, jak można tak krzywdzić innych, zwłaszcza dzieci, zwłaszcza w taki sposób. Nigdy nie zrozumiem, jak można ukrywać tak straszne czyny i równocześnie pouczać innych o moralności. Bardzo bym chciała, żeby ten obraz zmienił coś na lepsze, ale coraz mniej wierzę, że jest to w ogóle możliwe. Film w całości do obejrzenia na YouTube.



Z lżejszych tematów – obejrzałam w końcu Dźwięki muzyki. Pewnie nie powinnam się przyznawać, ale większość życia byłam przekonana, że to film o pasaniu owiec. Na szczęście jest o czymś zupełnie innym, wciąż przykuwa uwagę i zaskakuje. Tylko ostatnie pół godziny… Niby ciekawe, ale trochę mało wiarygodne.




Obejrzałyśmy z Mamą film Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham. Planowałam ten seans bardzo długo i powiem Wam, że naprawdę warto. To historia matki i córki, ich trudnych emocji z przeszłości, wzajemnych ran i skomplikowanej relacji. Nie szukajcie więcej informacji an ten temat, bo seans można sobie bardzo łatwo zepsuć. Obejrzyjcie koniecznie.  P.S. Uwielbiam pana Bogdana de Barbaro. 



W maju przeczytałam dwie książki, które na pewno na długo zostaną w mojej głowie i sercu.

Zimowy ogród – powieść Kristin Hannah, jedna z tych mniej popularnych. I tak się zastanawiam… Słowik i Wielka samotność zdobyły rozgłos prawdopodobnie za sprawą wydań i no i marketingu. Bo, chociaż Zimowy Ogród jest pozycją starszą, w moim odczuciu jest lepszy od Słowika. Muszę zdobyć inne tytuły tej autorki. Polecam bardzo!




Człowiek w poszukiwaniu sensu Viktora E. Frankla. Nie pasjonuje mnie tematyka obozowa, ale o tej pozycji słyszałam tyle, że w końcu musiałam po nią sięgnąć. Co. To. Było. Tak naprawdę to pozycja bardziej z dziedziny psychoterapii. Frankl zafascynował mnie równie mocno, co Adler, będę się zagłębiać w jego teorie i wspomnę o nim na pewno jeszcze nie raz.

A w maju na moim kanale…

Ostatnie inspiracje czytelnicze.


O szkodliwości pewnych treści na przykładzie serii książek After.



Końcówka maja zaczęła (nareszcie!) przypominać to, co w maju lubię najbardziej. Z Tellą zaingerowałyśmy na gdyńskiej plaży otwarcie sezonu letniego. Kocham takie momenty.

A jak Wam minął ten miesiąc? Czekacie na lato, czy raczej wolicie deszczowe popołudnia?

Zostań ze mną na dłużej :)




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Skrzypek z poddasza , Blogger