23:04

Wydawnictwa, spotkania i celebrowanie czytelnictwa – Gdańskie Targi Książki 2019


Tyle lat czekania i w końcu – udało się! Dotarłam na targi książki. Mało brakowało, a w ogóle by do tego nie doszło, bo zdecydowanie nie był to mój weekend. Czego doświadczyłam na targach?





Gdańskie Targi Książki to trzy dni spotkań, warsztatów i promocji literatury. To także dziesiątki wystawców i wydawnictw, którzy przedstawiają swoją ofertę.

Dla mnie targi zaczęły się już w czwartek wieczorem – akurat byłam w Filharmonii Bałtyckiej, więc widziałam jeszcze puste stoiska i książki popakowane w kartony. Tym bardziej nie mogłam się doczekać.

W piątek wejście było darmowe, w sobotę i niedzielę natomiast kosztowało 5 zł. Choć pojawiły się także większe wydawnictwa, Gdańskie Targi Książki promują przede wszystkim te niszowe i lokalne. Myślę, że to świetna okazja, żeby zapoznać się z wydawnictwami, które nie są bardzo widoczne na co dzień.

Mimo niewielkiej przestrzeni targowej, po terenie targów można było poruszać się swobodnie i spokojnie obejrzeć wybrane książki.

Żałuję, że nie udało mi się dotrzeć na większą liczbę spotkań, bo było z czego wybierać. Oprócz tradycyjnych spotkań autorskich i podpisywania książek przez wybranych autorów, na targach można było wziąć udział na przykład w tłumaczeniu piosenki Björk. Gościem specjalnym była Islandia, stąd wiele spotkań powiązanych z tematem. Pełen program targów możecie znaleźć na oficjalnej stronie targów.


Poruszanie się po targach było dość proste. Przy wejściu można było wziąć sobie program połączony z mapką. Ulotki informacyjne wisiały także w kilku innych miejscach. Przed poszczególnymi spotkaniami w głośnikach pojawiały się komunikaty – co i gdzie się aktualnie odbywa.

Mam poczucie, że Gdańskie Targi Książki nie mają wystarczającej reklamy. W kolejce po akredytację zaczepiła mnie dziewczyna i zapytała skąd w ogóle wiem o targach. I… wiem, bo wiem. W zeszłym roku przeczytałam artykuł o pierwszej edycji, w tym – sama sprawdziłam datę targów w sieci. Ale szczerze mówiąc, nie przypominam sobie, żebym natknęła się na reklamy w internecie czy w samym Trójmieście. A szkoda, bo więcej osób mogłoby z tego skorzystać.


Czy targi są za małe? Nie mam porównania, jednak dla mnie kameralność tej imprezy jest jej siłą. Być może nie znajdziecie tam bestsellerów z księgarnianych półek, ale… nie o to w tym chodzi. Targi są dobrą okazją na chłonięcie atmosfery, otwarcie się na nieznane wydawnictwa, czy wzięcie udziału w inspirującym spotkaniu.

Dla mnie takim spotkaniem była rozmowa z Krzysztofem Strycharskim i Henryką Krzywonos, promującymi książkę Moja Żona Tramwajarka. Lektura jeszcze przede mną, ale jestem jej zdecydowanie ciekawa. Ich życie to nie tylko oczywiste wątki polityczne, ale przede wszystkim tworzenie rodziny zastępczej dla dwanaściorga dzieci. Jest, co podziwiać, serio.

Jeśli jesteście ciekawi, co kupiłam i jakie miałam wrażenia tuż po powrocie z targów, zapraszam do obejrzenia filmiku. 





Zapraszam Was również do zapoznania się z wywiadem z Magdaleną Kalisz – organizatorką targów, w którym opowiada o tym, jak widzi targi w przyszłości.

Gdańskie Targi Książki są aktualnie największą imprezą promującą literaturę na Pomorzu. Dla mnie była to miła odskocznia od codzienności, chętnie wrócę tam za rok. Trzymam kciuki za rozwój imprezy i wytrwałość organizatorów. Gdańskie Targi Książki, dobrze, że jesteście.  

Zostań ze mną na dłużej :)



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Skrzypek z poddasza , Blogger